Strona Główna Wiadomości Wyścig z czasem Montpellier (Francja) – Żnin
Wiadomości

Wyścig z czasem Montpellier (Francja) – Żnin

Share
Share

Studiowałem w Montpellier od 6 stycznia 2020 roku w ramach programu ERASMUS. Moją obecną uczelnią jest Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, dzięki której mogłem uczestniczyć w tej wymianie.

Kiedy doszły do mnie informacje w jaki sposób Polska reaguje w związku z epidemią koronawirusa, zdałem sobie sprawę z tego, że sytuacja jest poważna. To było około tygodnia przed moim nie do końca planowym powrotem do Polski. Po paru dniach domowej, nieprzymuszonej izolacji w moim pokoju we Francji, zacząłem się rozglądać za jakimikolwiek możliwościami powrotu do Polski. Podczas samotnej wycieczki po mieście (piątek, 13 marca br.), dostrzegłem, że Francuzi nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji, ponieważ nawet jeśli chciałbym gdzieś usiąść w pubie i napić się piwa, nie było miejsca. Główny plac w Montpellier był zatłoczony jak na koncercie.

Czas wracać do domu

W niedzielę (15.03.2020), po namowach rodziców, którzy także przewidzieli zamknięcie granic, kupiłem auto – Volkswagena Passata 1.9 Tdi, rok 1998 za 600 euro. Po paru minutach pojawiła się nieoficjalna informacja, że Niemcy prawdopodobnie o godzinie 8:00 w poniedziałek (16.03.2020) zamkną granicę z Francją. Po godzinie 19:00 w niedzielę i rozmowie z niemieckim konsulem, do którego zadzwoniłem, aby upewnić się czy informacja jest oficjalna, spakowałem się i bez posiłku oraz większych przygotowań ruszyłem w drogę do Polski.

W drogę…. byle dojechać przed czasem

Wyjechałem około godz. 21:00 w niedzielę. Do pokonania miałem około 700 km i musiałem zdążyć do 8:00 rano następnego dnia. Pełen obaw o stan techniczny mojego pojazdu, w którym nieustannie coś pukało (prawdopodobnie były to łożyska w przednim prawym kole), po 8 godzinach jazdy z jednym przystankiem dotarłem do granicy niemiecko – francuskiej. Bałem się nawet zmieniać biegi, ruszać kierownicą w energiczny sposób, ponieważ byłem świadomy, że nikt nie jest w stanie mi pomóc na tej trasie do granicy. Jeśli wtedy, samochód uległby awarii, zostałbym sam na autostradzie

Musiałbym dzwonić do Francuzów z prośbą o pomoc, a co za tym idzie, nie wróciłbym do Polski. Nie zdążyłbym przed zamknięciem granic, a także żadna osoba z Polski nie byłaby mi w stanie pomóc z tego samego powodu. Czułem się jak na wojnie. Na granicy francusko-niemieckiej nie było żadnych problemów. Po jej przekroczeniu, emocje „trzymały mnie” jeszcze przez 2 godziny. Musiałem odpocząć. Położyłem się na tylnym siedzeniu, aby się zdrzemnąć na godzinę i ponownie ruszyć w drogę. Podróż relacjonowałem na Instagramie, gdzie otrzymywałem dużo wspierających wiadomości od znajomych. Rodzice cały czas martwili się, w jaki sposób przebiega moja podróż. Czuwali przy telefonie. Nie mogłem poruszać się z prędkością większą niż 110/120 km/h, ponieważ nie do końca wierzyłem w ten samochód, a każdy kilometr był istotny.

Co raz bliżej domu

Zbliżałem się do granicy niemiecko-polskiej. Spodziewałem się korków, dlatego zaopatrzyłem się w dodatkowe jedzenie i wodę. Jednak nie spodziewałem się tak długiego postoju. Po 2 godzinach powolnego poruszania się, nagle wszystko stanęło. Po czasie okazało się, że Litwini zablokowali przejście graniczne, w ramach protestu. Oni również chcieli wrócić do własnej ojczyzny, a nie mieli w tamtym czasie na to sposobności. Przez następnych 8 godzin czekaliśmy na rozwiązanie problemu. W tym czasie nikt nam nie zaoferował pomocy, nie udzielił informacji. Mnie o tym stanie rzeczy informowali rodzice i znajomi.

Na polsko – niemieckiej granicy

Kiedy udało się rozwiązać sprawę Litwinów, kolejną godzinę spędziłem stojąc w korku. Następnie rozpoczął się cały proces przejścia przez granicę. Podeszła do mnie osoba, która zmierzyła mi temperaturę, co zajęło jej około 5 sekund. Następnie zostaliśmy nawigowani do specjalnych stref, w których wypełniliśmy broszury z naszymi danymi wskazując gdzie zamierzamy przeprowadzić przymusową kwarantannę domową. Procedura ta trwała około 8-10 minut. Około godz 3:00 we wtorek, ruszyłem w ostatni odcinek drogi do domu.

 

Relacji Piotra Zdrojewskiego ze Żnina wysłuchała Małgorzata Brzykca

Share
Powiązane artykuły
Wiadomości

Protest rolników z Pałuk przy trasie S5. Sprzeciw wobec polityki rolnej UE

Dzisiaj w całej Polsce odbywały się protesty rolników sprzeciwiających się polityce rolnej...

Wiadomości

Droga ekspresowa S5 oficjalnie Trasą Powstańców Wielkopolskich

Droga ekspresowa S5 zyskała symboliczną nazwę Trasa Powstańców Wielkopolskich. Inicjatywa, która narodziła...

fot. x2 Urząd Gminy Gąsawa
Wiadomości

Nowoczesny zestaw ratowniczy R-1 trafił do strażaków z Gąsawy

22 grudnia w Urzędzie Miasta i Gminy w Gąsawie odbyło się uroczyste...

Na sygnaleWiadomości

AKTUALIZACJA: Mężczyzna został odnaleziony. Poszukiwanie zaginionego

AKTUALIZACJA: Mężczyzna został odnaleziony. Komenda Powiatowa Policji w Żninie prowadzi poszukiwania zaginionego,...